Irlandia 2001

 

Banici, wyrzutkowie, wygnańcy - odrzuceni przez społeczeństwo. Jasiu Lenczowski po dwakroć wyrzucony z uczelni i Maciek Kania, odrzucony przez rynek pracy, nie chciany w wojsku, gdzie podziękowano mu po roku wiernej służby. Ruszają na swą włóczęgę. W Munster wyrzuceni z lodziarni, za brak pozwolenia na pracę, trafiają w końcu do Irlandii.

 

Ale i tu czeka ich ciężka dola wyrzutków społeczeństwa. Na próżno poszukują zatrudnienia, włóczą się po pełnych jezior pustkowiach zachodniej Irlandii. Śpią w opuszczonym domku z pięknym widokiem na jezioro.
Nic nie trwa wiecznie. Zły los musi się kiedyś odwrócić. Tak też dzieje się z naszymi nieszczęśnikami. Po dwóch tygodniach życia na pustkowiu, bez środków do życia i możności powrotu z wyspy, w której potrzask wpadli, wreszcie świta nadzieja. Znajdują pracę w gastronomii. Wprawdzie Jasiu pracuje dla wiedźmy, a Maciek dla półgłówka, ale przecie ich warunki mieszkaniowe poprawiają się. A i do gęby jest co włożyć.
W dniach wolnych od pracy wracają jednakże do swych starych traperskich przyzwyczajeń. Wciąż kręcą się po okolicy, poszukując czegoś, jakiegoś znikającego punktu, który napędza ich życie, każe iść dalej, sprawdzić co jest za tą górą, która blokuje widok.
Skały.
Woda.
Niebo.
Czas, kruszy ludzi i ich dzieła.
A niebo i ocean, których krótki moment jest nam dany, spadną na miejsce, po którym stąpały nasze stopy.