Balaiada i powstanie niewolników w Maranhão
W 1838 roku wybuchła w prowincji Maranhão rewolucja nazwana później Balaiadą.
Był to ruch zainicjowany przez dolne warstwy społeczne. Udział w walkach wzięli przede wszystkim pracownicy najemni, rolni i pasterze bydła oraz drobni rzemieślnicy. Istotną rolę w walkach odegrali także zbiegli niewolnicy.
Maranhão w okresie Balaiady liczyła około 200 tysięcy mieszkańców, spośród których 90 tysięcy było niewolnikami. Wśród prowincji Brazylii Maranhão odgrywała pod względem gospodarczym i politycznym rolę drugorzędną.
Czynniki, które zdecydowały o wybuchu rewolucji były wielorakie. Był to konflikt między liberałami i konserwatystami, jednak większą rolę odegrał bunt kolorowej większości przeciwko rządzącej elicie. Istotnymi czynnikami były wyzysk odczuwany przez masy ze strony handlarzy mąki i monopol właścicieli ziemskich na sprzedaż mięsa wołowego. Do tego w 1838 roku dochodzi przymusowa rekrutacja biedniejszej ludności do wojska i wysyłanie rekrutów do innych prowincji.
Po upadku rządu Feijó w 1838 roku, władzę w Brazylii przejmują konserwatyści. W Maranhão oznacza to wzrost wpływów właścicieli ziemskich z wybrzeża, nastawionych na eksport tzw. Cabanos, przy jednoczesnej próbie osłabienia pozycji posiadaczy z interioru, nastawionych na hodowlę bydła na rynek wewnętrzny.
Za początek Balaiady uznaje się na ogół atak na więzienie w Manga przez grupę vaqueros sformowaną przez Raimundo Gomesa. Rebelianci uwolnili więźniów-rekrutów, którzy przyłączyli się do rewolty. Gomes skierował niebawem proklamację nieposłuszeństwa do władz, stając się tym samym jednym z dwóch głównych liderów rewolucji.
De facto miesiąc wcześniej Manoel Francisco dos Anjos Ferreira zwany popularnie Balaio uwolnił w podobnej akcji swojego syna i jego towarzyszy.
W tym samym czasie zaogniła się sytuacja w dorzeczu Itapecuru, gdzie zbiegli niewolnicy rozpoczęli formowanie większych grup zagrażając miejscowym właścicielom ziemskim.
W 1839 roku wśród zbiegłych niewolników zamieszkałych w kilombos, na pierwszy plan wysuwa się Cosme Bento de Chagas. Wyrósł on na regionalnego lidera zbiegłych niewolników, gromadząc wokół siebie około trzech tysięcy Murzynów i dzięki swojej wizji politycznej odegrał pewną rolę w przebiegu Balaiady.
W początkowej fazie walk ruchy wolnych rewolucjonistów i zbiegłych niewolników działały niezależnie od siebie.
Niższe warstwy wolnego społeczeństwa składały się na ogół z ludności mieszanej rasowo, gdzie przeważali Mulaci, Metysi, Zambosi zwani też Cafusos. Byli wśród przedstawicieli tej warstwy również wolni Murzyni i Indianie.
Pomimo częstego pokrewieństwa rasowego pomiędzy wolną biedotą i zrewoltowanymi niewolnikami nie istniał między tymi ruchami silniejszy związek. Wśród postulatów głoszonych przez uczestników Balaiady nie było zniesienia niewolnictwa.
Właśnie w okresie Balaiady doszło po raz pierwszy w dziejach Brazylii do wysoko zorganizowanej rewolty zbiegłych niewolników, w której przypadku można mówić o postulatach politycznych, wśród których najważniejszym był oczywiście postulat zniesienia niewolnictwa.
Niewolnicy przywiezieni do Nowego Świata wyrażali oczywiście swój sprzeciw przeciwko narzuconemu im losowi, który wyrażany był przez agresję w stosunku do białych panów, przestępstwa, samobójstwa i ucieczki.
Dopiero jednak początek XIX wieku umożliwił wzrost samoświadomości niewolników, na ogół poprzez kontakt z przedstawicielami niższych warstw wolnych obywateli.
Tymczasem w ciągu pierwszego półrocza 1839 roku rewolucjoniści opanowali większą część prowincji Maranhão. Zajęty obszar obejmował przede wszystkim sertões, czyli wewnętrzne tereny prowincji sięgające aż do granic sąsiedniej prowincji Piauí.
Balaiada przybrała formę zdecentralizowanego ruchu mającego kilku liderów. Wyróżniali się tu Raimundo Gomes, Balaio oraz Livio Lopes Castelo Branco e Silva, który był jednym z głównych ideologów liberałów.
Liderzy ruchu byli oceniani przez rządzących prowincją jako „...Manuel Francisco dos Anjos Ferreira Balaio, człowiek bez majątku, reputacji i kolorowy...”, albo „...wielkie siły, dołączyło do nich wiele ludzi z najniższych klas społecznych, frakcja Raimunda Gomesa...”.
Ukoronowaniem sukcesów rewolucjonistów było zdobycie Caxias, czyli największego ośrodka handlu w wewnętrznej części Maranhão.
Taktyka walki rewolucjonistów polegała na wojnie podjazdowej. Unikali oni otwartej bitwy z siłami lojalistycznymi. Siły rządowe były jednak gnębione przez liczne, niewielkie i bardzo mobilne oddziały partyzanckie posiadające lepszą orientację w terenie. Odziały te nie broniły stałych pozycji, ale zadawały lojalistom wciąż nowe straty.
W marcu 1839 roku prezydent Maranhão Manuel Felizardo de Souza e Melo pisał do ministra Vasconcelosa “Nie mieli dotąd odwagi stanąć do otwartej bitwy z siłami legalistycznymi, ale w zasadzce zaskoczyli czterdziestoosobowy oddział, który to ze względu na wyczerpanie się amunicji musiał wycofać się ze stratami dwóch zabitych i dziesięciu rannych”.
Momentem decydującym od dalszym rozwoju wypadków w prowincji była połowa 1839 roku. Narastająca skala ruchu zaczęła obejmować coraz szersze warstwy społeczeństwa, także warstwę niewolników.
Czynnik ten przesądził o mobilizacji możnych właścicieli ziemskich, najzagorzalszych obrońców eskrawokracji, czyli systemu opartego na pracy niewolniczej.
Rząd nie posiadając w regionie sił zdolnych zdławić rewolucję uzyskał tym samym nowych sprzymierzeńców.
Aktywizacja właścicieli plantacji, którzy w rozwijającej się Balaiadzie dostrzegli zagrożenie dla swoich interesów była początkiem końca ruchu. Wielu spośród możnych plantatorów posiadało własne oddziały i środki na prowadzenie walk. Do walki po stronie rządowej włączyły się wpływowe rodziny Franco de Sá i Jansen Pereira i inne.
Na początku 1840 roku do Maranhão przybył też Luís Alves de Lima e Silva, obejmując urząd prezydenta. Duque de Caxias z czasem miał okazać się najsprawniejszym pacyfikatorem ruchów rewolucyjnych w Cesarstwie.
Nowy prezydent prowincji podjął energiczne działania w celu stłumienia rewolucji. Zapewnił sobie wsparcie sąsiednich prowincji, przeorganizował odziały rządowe, zadbał też o zaopatrzenie dla swoich wojsk poprzez masowy skup bydła.
Luís Alves de Lima przyjął strategię podziału sił i uderzenia na najważniejsze ośrodki rewolucjonistów. Podzielił swoje odziały, liczące 8000 ludzi, na trzy kolumny, które zaatakowały Caxias, Vargem Grande i Icatu.
Rewolucjoniści zostali pobici stosunkowo łatwo. Wielu zdezerterowało lub przyłączyło się do wojsk rządowych. Najdłużej opór oddziałom lojalistycznym stawiał Raimundo Gomes, ale i ten został wkrótce pokonany w lasach Cuimata oraz Egito i musiał salwować się ucieczką.
W tym okresie doszło do krótkiego przymierza między Balaios Raimundo Gomesa, a zbiegłymi niewolnikami pod dowództwem Cosme Bento das Chagas. Nie był to trwały układ, ani nie miał istotnego znaczenia dla przebiegu rewolucji, był to jednak pierwszy przypadek w którym niewolnicy włączyli się aktywnie do ruchów rewolucyjnych w Brazylii, a wiec tym samym odegrali aktywną rolę w polityce.
Ze względu na ten incydent Cosme Bento das Chagas przeszedł obok Zumbiego dos Palmares do historii Brazylii jako bojownik o wolność murzynów i jako wizjoner pragnący osiągnąć ten cel poprzez zaangażowanie polityczne.
W liście Luísa Alvesa de Limy do ministra Torresa czytamy: „Raimundo Gomes, który dotąd starał się odcinać od zbuntowanych murzynów, teraz nie ma już środków na dalszą walkę i wielokrotnie pokonany ucieka się do zbierania zbuntowanych niewolników, moim zadaniem będzie więc niedopuszczenie za wszelką cenę do połączenia sił Raimundo Gomesa z Murzynami z kilombów w lasach Miritiba, których liczebność przekracza tysiąc, jako że już poprzednio mobilizował (Raimundo Gomes) murzynów z różnych gospodarstw, których to następnie nasze oddziały wyłapywały i zwracały właścicielom”.
Pod koniec 1840 roku ruch rewolucyjny został prawie w całości spacyfikowany.
Luís Alves de Lima osiągnął ten cel dzięki dobrze opracowanej strategii wojskowej i przemyślanym decyzjom politycznym. W sierpniu 1840 roku ogłosił amnestię dla rewolucjonistów, którzy zrezygnują z walki z lojalistami. Przeczuwając nieuchronną porażkę Balaiady wielu liderów poddało się zwycięskim siłom rządowym. Warunkiem oczyszczenia z zarzutów było podjęcie walki przeciwko innym oddziałom, wciąż pozostałym przy Balaiadzie, albo pomoc w tropieniu i wyłapywaniu band zbiegłych niewolników.
W styczniu 1841 roku Raimundo Gomes poddał się wraz z 700 bojownikami otoczony w Miritibie. Balaiada została całkowicie rozbita.
Wciąż trwało jeszcze powstanie niewolników, które jako nieskoordynowany ruch rozpoczęło się jeszcze przed wybuchem Balaiady i niejako ją przeżyło.
Cosme Bento das Chagas ostatecznie został schwytany w lutym 1841 roku, a następnie przywieziony do São Luís, gdzie został osądzony i stracony we wrześniu 1842 roku.
Śmierć największego lidera zbiegłych niewolników, który w najlepszym swoim okresie zgromadził armię liczącą ponad 3000 ludzi, nie zakończyła jednak oporu czarnych wobec niewolnictwa, ucieczki i walki trwały nadal.
O ile liderzy zbiegłych niewolników nie mogli liczyć na wyrozumiałość władz, czołowe postacie Balaiady zostały oszczędzone.
Balaiada była ruchem wyjątkowym przez swój oddolny charakter. Skupiła w czasie swojego największego nasilenia ok. 11000 ludzi różnych ras, których połączyło ubóstwo i brak perspektyw. Liderzy Balaiady byli w większości mieszanej krwi, np. Raimundo Gomes określany był jako Cafuso, czyli pochodzenia murzyńsko indiańskiego.
Jako ruch o charakterze liberalnym Balaiada oparta była na hasłach równości i zakończenia dyskryminacji na tle rasowym, jaką doświadczała ludność mieszana. Często powtarzającym się w manifestach motywem jest tradycyjne hasło liberałów o wygnaniu Portugalczyków. Była to pozostałość po walce o niepodległość, w czasie której Portugalia obwiniana była o wszelkie nieszczęścia i niepowodzenia Brazylii. Hasła o wygnaniu Portugalczyków odnoszone były w pewnym stopniu do białej klasy dominującej postrzeganej przez liczniejszą i biedniejszą większość mieszaną jako wyzyskiwacze i krwiopijcy.
Jako że postulaty rewolucjonistów praktycznie nie zostały zrealizowane, ruch ten odniósł porażkę. Dziś można go postrzegać jako manifest biedniejszej ludności dopominającej się o swoje prawa. Dominacja wielkich latyfundystów nie ucierpiała na skutek działań rewolucji i została utrwalona w kolejnych latach historii Brazylii.
|
Nanda Devi East 2009 Wyprawę na Nanda Devi planowałem już od trzech lat, obecnie wraz z Tomkiem Walkiewiczem i Marcinem Hennigiem podjęliśmy pracę nad realizacją celu. Góra należy do trudnych, po pierwszym polskim wejściu w 1939 roku, na szczycie nie stanął żaden Polak. Dla Hidnusów Święta Góra, uważana za najtrudniejszą zdobytą w Himalajach przed II Wojną Światową. |
Tatrzańska MasakraW 2004 roku udało mi się przejść i przebiec w ciągu jednego dnia prawie całe Tatry Polskie. Jednego dnia zdobyłem Rysy, Świnicę, Czerwone Wierchy i Starorobociański Wierch. Trasa zajęła mi ponad 17 godzin w czasie których przeszedłem 50 km, robiąc 4000 metrów podejść i 4500 metrow w dół. |
|
Nowa StronaW 2004 roku stworzyłem swoją pierwszą stronę internetową. Strona wyrózniala sie ciekawym projektem, wykonanym przeze mnie za pomoca programów graficznych. Oryginalny projekt to jednak nie wszystko, zdecydowałem się wiec na zmianę formy na bardziej przejrzystą i umożliwiającą dalszy rozwój i rozbudowę strony. Efektem jest strona w obecnej formie. Mile widziane będą wszelkie uwagi, w szczególności zaś - aplauz i ogólna akceptacja. |
Maraton w Poznaniu 12 października 2008 wystartowałem w Maratonie Poznańskim. Był to mój trzeci maraton w życiu, ale po raz pierwszy udało mi się przełamać barierę trzech godzin. Ustanowiłem osobisty rekord na tym dystansie: 2h 58m 20s. Jest to już drugi mój najlepszy wynik w tym roku, poprzednio na Grand Prix Warszawy w Lesie Kabackim poprawiłem swój wynik na 10 km, czas który uzyskałem: 35m 54s. |