Jan Lenczowski

polski|english|espanol
Kamczatka 2003 | Pik Lenina 2006 | Nanda Devi East 2009
Ameryka Poludniowa 2005 | Islandia 2002 | Indie 2007 | Albania 2004 | Hiszpania 2004 | Majorka 2003 | Kuba 1999
biegi na orientacje | bieganie | wspinaczka | plywanie
figury piaskowe | grafiki | zdjecia
Zumbi z Palmares | Rewolucje w Brazylii w XIX wieku | Hindusi na Karaibach | Azjaci w Ameryce Lacinskiej
| | | | | |
| | | | | |

Rewolucje w Brazylii w XIX wieku

Opisy rewolucji:

Balaiada

Cabanagem

Guerra do Farrapos

Praiera

Sabinada

Obraz Rewolucji - podobieństwa i różnice


Analizując okres regencji i rewolucje tego okresu trzeba wyróżnić pewne trendy.

Okres regencji związany jest z pierwszymi doświadczeniami republikańskimi w Brazylii. Początkowo w latach 1831-1835 krajem rządziło trzech regentów, później na podstawie Ato Adicional władza była sprawowana przez jednego regenta przez okres 4-letni. Regentem wybrano Diogo Antônio Feijó, z ugrupowania liberalnego. Ustawa zwana Ato Adicional tworzyła również zgromadzenia legislacyjne w prowincjach, które posiadały szerokie kompetencje. Był to krok w kierunku liberalizacji i większej autonomii poszczególnych prowincji Imperium. Wprowadzenie nowych reguł zbiegło się wybuchami rewolucji na terenie kilku prowincji.

W 1837 roku w Rio de Janeiro władzę przejęli konserwatyści, a ich głównym celem stało się utrzymanie w stanie integralności, będącego na skraju rozpadu Cesarstwa.

Na terenie Cesarstwa wybuchły kolejne walki. Rewolucje były wyrazem niezadowolenia pewnych grup społecznych. Ich nazwy sugerują ludowy rodowód ruchów. Farroupilha tłumaczona jako Wojna Łachmaniarzy, nazwa Cabanagem wywodzi się od ubogich chat, Balaiada z kolei bierze nazwę od jednego z liderów, niejakiego Balaio, który zajmował się wyrobem koszyków z łyka.

Zestawiając nazwy ruchów otrzymujemy obraz rewolucji prowadzonych przez masy składające się z najbiedniejszych mieszkańców zbuntowanych prowincji, co z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć za stan faktyczny, na podstawie współczesnych im opisów i relacji.

Kolejnym pytaniem, które się nasuwa jest, czy ruchy te rzeczywiście reprezentowały interesy najbardziej zaangażowanych w nie grup społecznych?

Na to pytanie znalezienie odpowiedzi okazuje się trudne, przede wszystkim ze względu na stosunkowo krótki okres trwania rewolucji, który nie daje odpowiedzi na pytanie, jak potoczyłyby się dalsze losy niezależnych prowincji? Jak ukształtowałby się system polityczny i społeczny w często postulowanej przez rewolucjonistów federacji?

Najdłużej trwająca w stanie niepodległym prowincja Rio Grande do Sul, przez okres dziesięciu lat utworzyła pewne instytucje i system, który można poddać analizie.

Prowincja ta jednak, ze względu na swoją specyfikę zaludnienia i zagospodarowania nie może służyć jako wzór, według którego możliwe byłoby prognozowanie rozwoju północnych czy nawet środkowych prowincji Brazylii, które opierały się na zgoła innym modelu gospodarczym i różnych stosunkach społecznych.

Czynnikiem widocznym w czasie Farroupilhii w Rio Grande do Sul, wspólnym również dla innych rewolucji, jest niezachwiana struktura własności. Można by wręcz pokusić się o tezę, że masy ludowe, gloryfikowane w nazwach poszczególnych ruchów, zostały wykorzystane przez mniejsze grupy posiadaczy do realizacji ich własnych interesów.

W różnych ruchach beneficjantami były, lub miały być różne grupy społeczne. W Rio Grande do Sul grupą, która skorzystała najbardziej na oderwaniu od Cesarstwa, byli duzi i średni właściciele, oraz hodowcy bydła, dominujący bezsprzecznie w prowincji, w której nie istniały, w przeciwieństwie do reszty obszaru Brazylii, wielkie latyfundia i plantacje. Brak konkurencji ze strony wielkich właścicieli ziemskich w tej prowincji oraz stosunkowo duża odległość od Rio de Janeiro, połączona ze strategicznym położeniem w rejonie przygranicznym, przyczyniły się do długiego okresu niezależności Republiki Riograndense, a później umożliwiły przywrócenie tej prowincji do Brazylii na korzystnych dla lokalnych właścicieli warunkach.

Inną specyfikę miała Sabinada w Bahii. Ruch reprezentował interesy kupców i zamożniejszych przedsiębiorców miejskich Salwadoru. Uzyskał szerokie poparcie wśród biedniejszej ludności miasta i okolic. Latyfundyści okazali się jednak zdecydowanie silniejszą ekonomicznie grupą w tej prowincji, dzięki ich wsparciu rządowi w Rio de Janeiro udało się szybko spacyfikować miasto i przywrócić porządek imperialny. Prowincja Bahia była przykładem procesu, który rozegrał się także w innych zbuntowanych regionach, jak Maranhão, czy Pará. Dla latyfundystów Cesarstwo było gwarantem zachowania status quo. W mobilizacji biedniejszych grup społecznych wielcy właściciele ujrzeli potencjalne zagrożenie dla swoich interesów. Utrzymanie zależności od Rio de Janeiro, było ceną jaką właściciele wielkich plantacji musieli zapłacić w zamian za zachowanie swojej uprzywilejowanej pozycji i posiadanych majątków. Odwracając ten obraz możemy konstatować, że dla władz w Rio de Janeiro jedynym gwarantem zachowania integralności imperium byli wielcy plantatorzy, a ceną, jaką przyszło zapłacić za ich poparcie, było utrzymanie feudalnego porządku i brak efektywnych reform, które umożliwiłyby unowocześnienie państwa i stworzenie silnych podstaw pod rozwój ekonomiczny Brazylii.

Przyglądając się poszczególnym ruchom rewolucyjnym łatwo można dostrzec różnice pomiędzy nimi. Każda rewolucja miała swoje cele, unikalny przebieg i angażowała nieco inne grupy społeczne, związane ze specyfiką lokalną regionu.

W Farroupilhii najwyraźniej uwidacznia się odrębność ruchu. Rewolucja była prowadzona przez liderów lokalnych, czerpiących dochody z hodowli bydła. Do tego w skali lokalnej nie występowała żadna grupa interesów, która mogłaby zagrozić hodowcom. W prowincji słabo wówczas rozwinięte było rolnictwo. Ze względu na nieszczególnie korzystne warunki geograficzne i klimatyczne nie powstały tam wielkie plantacje, produkujące na skalę przemysłową i opierające się na pracy niewolniczej.

Według lokalnej historiografii społeczeństwo Rio Grande do Sul było w mniejszym stopniu podzielone, niż w pozostałych regionach Brazylii. Właściciele ziemscy pracowali na ogół razem ze swoimi podwładnymi, praca w ciągłym ruchu i konno przy wypasie i przepędzaniu stad bydła wymuszała noszenie broni, a ta w praktyce wykluczała stosunki niewolnicze. Życie na pograniczu, w obliczu częstych walk podjazdowych z południowymi sąsiadami utwardziło i zahartowało gauczów, którzy znali doskonale swoje tereny i spędzając wiele dni w siodle często zapuszczali się w odległe rejony.

Dla wojsk rządu centralnego walka z mobilnymi i utwardzonymi ciężkim życiem grupkami gauczów nie należała do łatwych. Rząd centralny odbił wprawdzie z rąk rewolucjonistów Porto Alegre i Rio Grande, nie był jednak w stanie zapewnić sobie kontroli we wnętrzu prowincji, gdzie przewaga gauczów była bezdyskusyjna.

Liderzy rewolucji w Rio Grande do Sul również wyróżniali się na tle innych ruchów na terenie Imperium. Bento Gonçalves zanim przystąpił do walki o niepodległość Republiki Riograndense, wcześniej służył w wojsku Cesarskim, gdzie zrobił karierę walcząc w dzisiejszym Urugwaju po stronie brazylijskiej. W toku kampanii cisplateńskiej dorobił się sporego majątku i wpływów lokalnych. Szerokie kontakty, między innymi z masonerią umożliwiły Bento Gonçalvesowi ucieczkę z więzienia w Bahii.



Balaiada, spośród pozostałych rewolucji była ruchem wyjątkowym przez swój oddolny charakter. Brało w niej udział ponad dziesięć tysięcy ludzi różnych ras, których połączyło ubóstwo i brak perspektyw. Liderzy Balaiady byli w większości mieszanej krwi, np. Raimundo Gomes był Zambosem, albo Cafuso, czyli pochodzenia murzyńsko indiańskiego.

Jako ruch o charakterze liberalnym Balaiada oparta była na hasłach równości i zakończenia dyskryminacji na tle rasowym jaką doświadczała ludność mieszana. Często powtarzającym się w manifestach motywem jest tradycyjne hasło liberałów o wygnaniu Portugalczyków. Była to pozostałość po walce o niepodległość, w czasie której Portugalia winna była wszelkich nieszczęść i niepowodzeń Brazylii. Hasła o wygnaniu Portugalczyków odnoszone były w pewnym stopniu do białej klasy dominującej postrzeganej przez liczniejszą i biedniejszą większość mieszaną jako wyzyskiwacze i zdrajcy.

Ruch antylusitański istniał w Brazylii jeszcze długo po zerwaniu zależności kolonialnej i dla ludzi z poza Brazylii może wydawać się kuriozalny, wobec faktu, że większość zażartych przeciwników Portugalczyków miała portugalskie korzenie. Patrząc na to zjawisko w szerszej perspektywie dostrzegamy jednak tę prawidłowość w skali kontynentów obu Ameryk. Nienawiść do państw kolonialnych i ich przedstawicieli widoczna jest wyraźnie w koloniach hiszpańskich i brytyjskich. U jej podstaw leżały z pewnością nierówne układy polityczne i ekonomiczne, które prowadziły do wyzysku ze strony potęg kolonialnych. Innym i jednocześnie komplementarnym wytłumaczeniem wzrostu nastrojów antylusitańskich w Brazylii, antyhiszpańskich w koloniach hiszpańskich i antybrytyjskich w Stanach Zjednoczonych jest świadome działanie lokalnych, silnie wykształconych elit, które szanse na swój dalszy rozwój upatrywały w zerwaniu więzów kolonialnych i samodzielnym sprawowaniu władzy w Nowym Świecie.

Wracając do Balaiady, jako że postulaty rewolucjonistów praktycznie nie zostały zrealizowane, ruch ten poniósł klęskę. W rezultacie można go postrzegać jako manifest biednej ludności upominającej się o swoje prawa. Dominacja wielkich latyfundystów nie ucierpiała na skutek działań Balaiady i została utrwalona w kolejnych latach historii Brazylii.

 

 

Nanda Devi East 2009 Wyprawa na Nanda Devi zakończyła się po miesiącu zmagań z górą. Pozostał niedosyt, jako że szczytu nie zdobyliśmy. Wciąż myślę o powtórzeniu próby, najlepiej na tyle szybko, by skorzystać z pozostawionych przez nas lin poręczowych. Na razie nie mam jednak osób chętnych do realizacji tego przedsięwzięcia, a zwłaszcza takich, które dysponują doświadczeniem, a także są w stanie sfinansować swój wyjazd. Na pewno chciałbym wyjechać na poważną wyprawę w 2010 roku, jestem otwarty na propozycje :)

Tatrzańska MasakraW 2004 roku udało mi się przejść i przebiec w ciągu jednego dnia prawie całe Tatry Polskie. Jednego dnia zdobyłem Rysy, Świnicę, Czerwone Wierchy i Starorobociański Wierch. Trasa zajęła mi ponad 17 godzin w czasie których przeszedłem 50 km, robiąc 4000 metrów podejść i 4500 metrow w dół.

KiribatiClubWspółpracjuję z KiribatiClub, w marcu 2010 wyruszamy wraz z grupą do Peru i Boliwii, gdzie odwiedzimy m.in. kanion Colca, Machu Picchu, jezioro Titicaca, Salar de Uyuni, oraz dżunglę i pampę. Polecam ofertę trampingową KiribatiClub zwłaszcza dla osób otwartych, które poszukują aktywnej formy podróżowania i chętnych do poznawania świata.

Maraton w Poznaniu 12 października 2008 wystartowałem w Maratonie Poznańskim. Był to mój trzeci maraton w życiu, ale po raz pierwszy udało mi się przełamać barierę trzech godzin. Ustanowiłem osobisty rekord na tym dystansie: 2h 58m 20s. Jest to już drugi mój najlepszy wynik w tym roku, poprzednio na Grand Prix Warszawy w Lesie Kabackim poprawiłem swój wynik na 10 km; czas który uzyskałem: 35m 54s.

o mnie | kontakt | ©2008 Jan Lenczowski