Sabinada w Bahia
Rewolucja zwana później Sabinadą miała miejsce w mieście Salwador na przełomie 1837 i 1838 roku. Ze względu na stosunkowo krótki okres trwania i niewielki zasięg terytorialny uznawana jest na ogół za mało istotne zdarzenie w historii Brazylii. Tymczasem z punktu widzenia organizacji była, być może, najbardziej spójnym programowo ruchem niepodległościowym, prowadzonym przez światłych liderów i mającym jasne przesłanki. Liderzy Sabinady nie osiągnęli wielkich sukcesów militarnych ani politycznych, brakło zdecydowanych działań ze strony przywódców rewolty, koncentrowali się oni raczej na popularyzacji swoich idei poprzez prasę, tłumaczeniu rewolucji i konstytuowaniu nowych władz.
Sabinada wymierzona była zasadniczo przeciwko władzom w Rio de Janeiro i przeciwko lokalnym możnowładcom z Bahii. Wyjątkowość ruchu leżała być może w tym, że wspierał się na klasach społecznych, bez których nie był możliwy rozwój nowoczesnego państwa. Klasy te nie udźwignęły jednak ciężaru rewolucji.
Przed przystąpieniem do opisu przebiegu Sabinady, trzeba wspomnieć, że nie był to pierwszy zryw ludności miasta Salvador przeciwko władzom w tamtym okresie.
„Rewolucja, w tym okresie, była rodzajem pietruszki politycznej, rozwiązaniem wszystkich nieszczęść. Tak dla mulata służyła do walki z dyskryminacją rasową, jak dla białego Brazylijczyka, do walki ze wszystkim co portugalskie”.
Początek XIX wieku cechuje się dużymi napięciami społecznymi i wybuchającymi co jakiś czas walkami o różnym nasileniu. Już w 1823 roku rozwiązanie przez Pedra I zgromadzenia narodowego staje się pretekstem do rozruchów o podłożu anty-portugalskim. Niechęć do ludzi urodzonych w Portugalii i wszystkiego co z nimi było identyfikowane była w tym okresie swoistym wentylem niezadowolenia społecznego.
W następnych latach dochodziło do kolejnych wybuchów radykalnych nastrojów antyluzytańskich, które były regularnie tłumione przez władze. Najbardziej znaczące walki odbyły się w latach 1831-1833.
Oprócz buntów o podłożu antyportugalskim, dochodziło też do buntów niewolników. Miały one miejsce w 1825, 1828, a największy bunt dowodzony przez muzeumańskich niewolników zwany także Rewolucją Malês, od popularnej nazwy jego przywódców, miał miejsce w Salwadorze w 1835 roku.
W 1837 roku doszło do kolejnej radykalizacji nastrojów, o czym donosił prezydent prowincji władzom w Rio de Janeiro już w maju tego roku. Nie doprowadziło to jednak do żadnych działań ze strony rządowej. W 1837 roku ukazało się w Salwadorze nowe pismo „Novo Diario da Bahia” pod redakcją Francisco Sabina Vieira. Gazeta stała się prędko nośnikiem myśli rewolucyjnej i wywarła silny wpływ na rozwój zdarzeń w prowincji. Coraz odważniej wyrażane były idee rewolucyjne i separatystyczne. W tym czasie przy pomocy miejscowych masonów udaje się zbiec z więzienia w Bahii liderowi rewolucji w Rio Grande do Sul Bento Gonçalvesowi. Krótki pobyt Gonçalvesa w Salwadorze stał się powodem licznych spekulacji, co do możliwego udziału lidera Farroupilhii w planowaniu rewolucji. Jego wpływ na dalsze zdarzenia w Bahii pozostaje dyskusyjny, w każdym razie przed wybuchem Sabinady Bento Gonçalves udał się w drogę powrotną do Rio Grande do Sul, gdzie przyjął prezydenturę nowo proklamowanej Republiki Riograndense.
Ostatecznie rewolucja wybuchła na początku listopada 1837 roku, a jej głównym inicjatorem był Francisco Sabina Vieira, od którego nazwiska rewolucja wzięła swoją nazwę. Nastroje w mieście były na tyle zradykalizowane, że wojsko przeszło praktycznie w całości na stronę rewolucjonistów, a przedstawiciele władz z Rio de Janeiro, pozbawieni wsparcia garnizonu, opuścili miasto.
Rewolucjoniści na początek zajęli się ukonstytuowaniem nowych władz i zalegalizowaniem działań w radzie miejskiej. Podpisano deklarację niepodległości prowincji Bahia, dokument został podpisany w ratuszu jako wyraz woli ludu, którego rada miejska była przedstawicielem.
Rewolucjoniści wybrali nowe władze. Awansowani zostali wojskowi, którzy przeprowadzili rewolucję. Na prezydenta został wybrany Inocêncio da Rocha Galvão przebywający na uchodźstwie w Stanach Zjednoczonych. Wybór był swoistym hołdem Sabino dla starego towarzysza walk z 1824 roku. Sam zainteresowany nigdy nie powrócił do Bahii.
Początkowo do rewolucji przyłączyła się wyspa Itaparica pod wodzą Manuela Joaquima Tupinambá, po kilku dniach kontrolę nad wyspą przejęli jednak lojaliści.
Wśród lojalistów wyróżnił się Gonçalves Martins. Przed rewolucją był komendantem policji w Salwadorze, a zaraz po opuszczeniu miasta rozpoczął organizację sił lojalistycznych w Recôncavo, czyli w rejonie otaczającym zatokę i miasto Salvador. Siły antyrewolucyjne oparte były przede wszystkim na miejscowych wielkich właścicielach ziemskich, którzy rewolucje postrzegali jako zagrożenie dla swoich interesów i korzystnego dla nich porządku postkolonialnego.
Szybka i sprawna mobilizacja sił imperialnych kontrastowała z niezdecydowaniem i ślamazarnością rewolucjonistów. W liście pisanym przez Gonçalvesa Martinsa i Argolo Ferrão do prezydenta Paraizo liderzy lojalistów udzielili szczegółowych wytycznych działań, koniecznych do szybkiego stłumienia Rewolucji. Po pierwsze zabiegali o przysłanie legalnych władz i legitymizację reakcji. Prosili o wyznaczenie okrętu wojennego do patrolu zatoki Wszystkich Świętych i przekierowywania transportów płynących do portu Salwador. Drugi okręt miał ochraniać strategiczny dla lojalistów port Itaparica. Wszyscy żołnierze mieli w ciągu ośmiu dni stawić się w wiosce São Francisco, ci którzy by odmówili, zostaliby uznani za dezerterów. Podstawowe struktury prowincji takiej jak Trybunał i Arcybiskupstwo miały zostać odtworzone w Recôncavo. Po przybyciu prezydenta miało zostać zwołane Zgromadzenie Prowincji. Dużo uwagi poświęcone zostało zakupowi broni, na którą, jak zapewniali liderzy lojalistów, były już wyasygnowane środki.
Salwador już wkrótce został oblężony przez siły lojalistyczne. Ludność cywilna opuszczała masowo miasto, ze względu na brak w mieście jedzenia i podstawowych środków do życia. W marcu doszło do zaciętych walk, które zakończyły się zwycięstwem sił lojalnych wobec władzy centralnej w Rio de Janeiro.
Podsumowując tę rewolucję można uznać ją za jedno z istotniejszych zdarzeń zagrażających jedności Imperium w okresie regencji.
Zabitych, więźniów i sądzonych było ponad 5000 osób, co stanowiło ok. 7% ludności Salwadoru. Trzeba też zaznaczyć ogromny nacisk jaki rząd w Rio de Janeiro położył na zdławienie Sabinady. Salvador był wówczas jednym z najważniejszych ośrodków Imperium, nieformalną stolicą regionu Północno Wschodniego, a utrata Bahii mogłaby pociągnąć za sobą serie kolejnych separacji i w rezultacie całkowity rozpad Cesarstwa.
Tymczasem przywrócenie władz lojalistycznych w Salwadorze wywołało żywe reakcje w Ouro Preto i Rio de Janeiro, gdzie ludność wyszła na ulicę celebrować odzyskanie kontroli Imperium nad Bahią.
|
Nanda Devi East 2009 Wyprawę na Nanda Devi planowałem już od trzech lat, obecnie wraz z Tomkiem Walkiewiczem i Marcinem Hennigiem podjęliśmy pracę nad realizacją celu. Góra należy do trudnych, po pierwszym polskim wejściu w 1939 roku, na szczycie nie stanął żaden Polak. Dla Hidnusów Święta Góra, uważana za najtrudniejszą zdobytą w Himalajach przed II Wojną Światową. |
Tatrzańska MasakraW 2004 roku udało mi się przejść i przebiec w ciągu jednego dnia prawie całe Tatry Polskie. Jednego dnia zdobyłem Rysy, Świnicę, Czerwone Wierchy i Starorobociański Wierch. Trasa zajęła mi ponad 17 godzin w czasie których przeszedłem 50 km, robiąc 4000 metrów podejść i 4500 metrow w dół. |
|
Nowa StronaW 2004 roku stworzyłem swoją pierwszą stronę internetową. Strona wyrózniala sie ciekawym projektem, wykonanym przeze mnie za pomoca programów graficznych. Oryginalny projekt to jednak nie wszystko, zdecydowałem się wiec na zmianę formy na bardziej przejrzystą i umożliwiającą dalszy rozwój i rozbudowę strony. Efektem jest strona w obecnej formie. Mile widziane będą wszelkie uwagi, w szczególności zaś - aplauz i ogólna akceptacja. |
Maraton w Poznaniu 12 października 2008 wystartowałem w Maratonie Poznańskim. Był to mój trzeci maraton w życiu, ale po raz pierwszy udało mi się przełamać barierę trzech godzin. Ustanowiłem osobisty rekord na tym dystansie: 2h 58m 20s. Jest to już drugi mój najlepszy wynik w tym roku, poprzednio na Grand Prix Warszawy w Lesie Kabackim poprawiłem swój wynik na 10 km, czas który uzyskałem: 35m 54s. |