Jan Lenczowski

polski|english|espanol
Kamczatka 2003 | Pik Lenina 2006 | Nanda Devi East 2009
Ameryka Poludniowa 2005 | Islandia 2002 | Indie 2007 | Albania 2004 | Hiszpania 2004 | Majorka 2003 | Kuba 1999
bieganie | wspinaczka | plywanie
figury piaskowe | grafiki | zdjecia
Zumbi z Palmares | Rewolucje w Brazylii w XIX wieku | Hindusi na Karaibach | Azjaci w Ameryce Lacinskiej
| | | | | |
| | | | | |

Tatrzańska masakra

Bieganie

Przejście przez całe Tatry Polskie w ciągu jednego dnia planuję od kilku lat. W czerwcu 2004 czytam w komentarzach do jednego z artykułów na Onecie anonimową notkę o przejściu jednodniowym z Morskiego Oka przez Rysy, Świnicę i Wołowiec do schroniska w Chochołowskiej. Takie przejście przewyższa moje znacznie skromniejsze plany przebycia drogi z polany Chochołowskiej do Morskiego Oka. Już tydzień później, przebywając w Zakopanem, postanawiam jednak podjąć próbę. W tym celu robię ośmiogodzinną rozgrzewkę Kościelisko, Małołączniak, Kozia Przełęcz, Dolina Suchej Wody na dwa dni przed wyruszeniem.

Dnia 30 czerwca budzę się w Schronisku w Morskim Oku, dokąd doszedłem poprzedniego wieczora. Jest godzina 3.45. Gdy wchodzę do kuchni by zjeść śniadanko, budzę śpiącego tam Anglika. Nic nie szkodzi – mówi obcokrajowec – która jest godzina? – za dziesięć czwarta – odpowiadam. Która? – upewnia – się śpioch.

Droga na Rysy jest przyjemna, tylko szczyt otoczony jest chmurami. Po drodze leży jeszcze sporo śniegu, a w górnej partii łańcuchy i niektóre kamienie są nieco zalodzone. Wyjście na szczyt zajmuje mi 2 godziny, schodzę po skałach ostrożnie, potem po śniegu wreszcie mogę się rozpędzić. O 7.30 jem drugie śniadanie w towarzystwie dziewczyny z Danii i Anglika, który zdążył już wstać i również wybierał się na Rysy.

Mam mało prowiantu, więc gdy o 9tej docieram do Schroniska w Pięciu Stawach, płacę 5 zł za dużą herbatę z cytryną. Nie robię długich przerw i utrzymuję stosunkowo szybie tempo marszu, dzięki czemu przebywam poszczególne odcinki drogi ponad dwa razy szybciej od czasów przewodnikowych. Szybko mijam Zawrat i Świnicę. Na Kasprowym o 11.30 zjadam fasolkę po bretońsku na tarasie z widokiem na góry. Siedzący obok grubas narzeka na zimno. Mnie nie jest wcale zimno. Spędzam tam piętnaście minut. Potem góra, dół i góra i dół. Pofalowanym grzbietem; Goryczkowa Czuba i Czerwone Wierchy. Zaczyna trochę padać. Rzadki grad, potem deszczyk czyni wapienne skały śliskimi. O godzinie 15 jestem na polanie Ornak. W schronisku zjadam obiad - placek zbójnicki za 16 zł. Potem drzemię pół godziny, na wszelki wypadek nastawiam sobie budzik. Po jedenastu godzinach i przejściu trasy 22 godzinnej jestem już solidnie zmęczony. Ruszam jednak znów pod górę, tym razem jednak bez wielkiej werwy. Podchodzę pod przełęcz Iwaniacką i dalej grzbietem Ornaku na Starorobociański.

Robię teraz więcej przerw, po drodze spotykam turystę i pytam go o czas przejścia do Wołowca. Ten jednak nie bardzo orientuje się w topografii. Gdy pokazuje mu szarzejący szczyt śmieje się: ha, ha, dzisiaj? Rezygnuję z pokazywania mu skąd przyszedłem, Rysy z tej odległości i tak trudno odróżnić. O 18.45 jestem na najwyższym szczycie polskich Tatr Zachodnich. Teraz już praktycznie cały czas w dół przez Trzydniowiański i całą dolinę Chochołowską do parkingu, gdzie czeka na mnie transport. Pod koniec wpadam w rytm marszowy i wydaje mi się, że mógłbym tak iść bez końca. Ostatecznie docieram tam o 21. Cała trasa przebyta przeze mnie w 17 godzin, liczyła 50 km, ponad 4000 metrów podejścia, 4500 zejścia i według map powinna zająć ponad 30 godzin.

 

 

Nanda Devi East 2009 Wyprawę na Nanda Devi planowałem już od trzech lat, obecnie wraz z Tomkiem Walkiewiczem i Marcinem Hennigiem podjęliśmy pracę nad realizacją celu. Góra należy do trudnych, po pierwszym polskim wejściu w 1939 roku, na szczycie nie stanął żaden Polak. Dla Hidnusów Święta Góra, uważana za najtrudniejszą zdobytą w Himalajach przed II Wojną Światową.

Tatrzańska MasakraW 2004 roku udało mi się przejść i przebiec w ciągu jednego dnia prawie całe Tatry Polskie. Jednego dnia zdobyłem Rysy, Świnicę, Czerwone Wierchy i Starorobociański Wierch. Trasa zajęła mi ponad 17 godzin w czasie których przeszedłem 50 km, robiąc 4000 metrów podejść i 4500 metrow w dół.

Nowa StronaW 2004 roku stworzyłem swoją pierwszą stronę internetową. Strona wyrózniala sie ciekawym projektem, wykonanym przeze mnie za pomoca programów graficznych. Oryginalny projekt to jednak nie wszystko, zdecydowałem się wiec na zmianę formy na bardziej przejrzystą i umożliwiającą dalszy rozwój i rozbudowę strony. Efektem jest strona w obecnej formie. Mile widziane będą wszelkie uwagi, w szczególności zaś - aplauz i ogólna akceptacja.

Maraton w Poznaniu 12 października 2008 wystartowałem w Maratonie Poznańskim. Był to mój trzeci maraton w życiu, ale po raz pierwszy udało mi się przełamać barierę trzech godzin. Ustanowiłem osobisty rekord na tym dystansie: 2h 58m 20s. Jest to już drugi mój najlepszy wynik w tym roku, poprzednio na Grand Prix Warszawy w Lesie Kabackim poprawiłem swój wynik na 10 km, czas który uzyskałem: 35m 54s.

o mnie | kontakt | ©2008 Jan Lenczowski