Wielkopolska Szybka Setka i Nawigator
| WSS - Plik KML czytany przez Google Earth - do ściągnięcia |
Nawigator - Plik KML czytany przez Google Earth - do ściągnięcia |
Przekleństwo drugiego miejsca prześladuje mnie coraz bardziej. Dwa ostatnie biegi trzeci i czwarty raz w sezonie ukończyłem na drugim miejscu.
W WSS od początku nie liczyłem na wiele. Zapowiedziany przyjazd Michała Jędroszkowiaka, który przewyższa mnie nawigacyjnie i kondycyjnie nie zapowiadał sukcesu. Michał jednak spóźniał się i na 3 minuty przed startem biegu jeszcze go nie było. Nie było też Wojtka, który nie mógł przyjechać.
Ostatecznie Michał pojawił się na starcie i chociaż początkowo popełnił błąd, to na czwartym punkcie już mnie dogonił. Na moje nieszczęście wymyśliłem idiotyczny wariant przez bagna, w których mało nie utonąłem, przebyłem ostatecznie bagnistą rzeczkę zanurzony po klatkę piersiową, by następnie otrzeźwieć nieco w morzu pokrzyw. Przed 5 punktem – półmetkiem spotkałem Sabinę i Karola z trasy 100 km. Zasugerowałem się niepotrzebnie ich azymutem i znów straciłem ok. 5 minut. Na półmetku traciłem już do Michała 15 minut.
Nie czułem mocy żeby go gonić, pobiegłem dalej raczej asekuracyjnie, co na mecie dało mi drugie miejsce i 39 minut straty do zwycięzcy. Ku mojemu zdziwieniu słabo wypadł Bartek Grabowski, którego również się obawiałem, trzecie miejsce zajął Paweł Kotlarz, który dotychczas biegał na 100 km., przez co nie wiedziałem na ile go stać.
Na 100 wygrał Maciek Więcek, pomimo kilku błędów. Wśród kobiet Sabina Giełzak wygrała setkę i Katarzyna Groza pięćdziesiątkę.
WSS był przyjemny i dobrze zorganizowany, szczerze mówiąc 'szybki' do końca nie był. Przeprawa przez bagna i chaszcze, jaką nam zafundowano była fajną przygodą i niespodzianką na tych akurat zawodach. Uwagi mogę mieć do dwóch zbyt długich przebiegów asfaltowych.
Kolejne zawody Nawigator były dla mnie prawie w domu. Musiałem co prawda dojechać 20 km, ale dzięki temu, że odbywały się w moim powiecie miałem tańszą opłatę startową, a później jak się okazało wygrałem nagrodę dla zwycięzcy z powiatu mińskiego.
W bazie zawodów było bardzo sympatycznie, organizacja dopięta na ostatni guzik.
Zaskoczony byłem nieco małą ilością punktów kontrolnych na dystansie 50 km, wyglądało, że zadziała to na moją korzyść, jako że jestem lepszym biegaczem niż nawigatorem.
Moim najtrudniejszym konkurentem znów był Wojtek, który podobnie jak na DyMnie startował z żoną – Kasią. Kasia świetnie biega i chyba przynosi Wojtkowi szczęście, bo jak się okazało znów byli nade mną górą.
Zanosiło się na deszcz, a ja nie miałem torebki strunowej. Na szczęście jeden z uczestników mnie poratował, za co mu dziękuję.
Bieg zacząłem szybko. Na pierwszy punkt dotarłem jako pierwszy, do PK3 wybrałem wariant na około, przez co Wojtek i Kasia wyprzedzili mnie nieznacznie. Po przebiegnięciu lasu i dotarciu w okolicę PK3 zgubiłem się wrednie. Zasugerowałem się linią wysokiego napięcia, która jak się okazało była dalej w terenie, ta natomiast którą widziałem była nowa i na mapie nie oznaczona. Przez ten błąd Wojtek i Kasia mi uciekli. Potem szło stosunkowo nieźle. Zrobiłem dwa drobne błędy, przeszedłem przez dosyć dużą rzeczkę bez mostu i wrypałem się w krzaki, potem wlazłem w wielkie bagno i musiałem się wracać. Na półmetku traciłem do prowadzących ok. 20 minut.
W drugiej części biegu na długich prostych odcinkach starałem się nadrabiać dystans, szybko jednak wyczerpałem rezerwy i mój bieg zmienił się w człapanie. 1,2 litra wody, przy stosunkowo wysokiej temperaturze powietrza okazało się zbyt skromnym zapasem.
Znów minąłem tak jak na WSS Sabinę biegnącą na setkę, tym razem biegła w towarzystwie Marcina Krasuskiego znanego ze świetnej nawigacji.
Przed ostatnim punktem wpakowałem się w ogrodzenie lotniska i nadrobiłem drogi po krzakach i wysokich trawach. Przy ostatnim punkcie minąłem Tarasa, który zajął później drugie miejsce na setkę. Ostatni odcinek trochę przycisnąłem, niewiele dało się jednak wycisnąć z odwodnionego organizmu. Na mecie byłem 5 minut za Kasią i Wojtkiem, znów niewiele brakowało.
Mam nadzieję zrewanżować się Wojtkowi na Izerskiej Wyrypie. Mój główny rywal znów wystartuje z Kasią, co mi dobrze nie wróży, do tego dochodzi trudna najprawdopodobniej nawigacja.